Nazwa i odkrycie
Plants of the World Online przyjmuje Lophophora alberto-vojtechii jako samodzielny gatunek. Nazwa została opublikowana w Cactus & Co. w 2008 r. Šnicer, Bohata i Myšák opisali jego odkrycie podczas wyprawy w lutym 2007 r. Początkowo drobne rośliny uznawano za możliwe siewki L. williamsii. Obserwacja kwitnienia oraz kolejnych okazów ujawniła trwałe cechy miniaturowego taksonu. Epitet upamiętnia Alberta Vojtěcha Friča i Vojtěcha Myšáka. [2-WWW] [Šnicer i wsp. 2009, Šnicer i wsp., s. 295, 298]
Pęd ponad ziemią i pod nią
Korona jest płaska lub lekko wypukła, szarozielona, niekiedy z fioletowawym odcieniem. Rozszerzony opis z 2009 r. podaje szerokość dorosłych pędów 10–50 mm, z wartością przeciętną 18 mm. Okazy przekraczające 25 mm należały do wyjątków. Zwykle występuje pięć słabo zaznaczonych żeber, sporadycznie osiem. Drobne włoski pojawiają się blisko wierzchołka, ale wcześnie odpadają. Areole stają się dzięki temu słabo widoczne. [Šnicer i wsp. 2009, s. 296–298]
Większość rośliny pozostaje pod ziemią. Cylindryczny podziemny odcinek pędu opisano jako sięgający około 25 mm poniżej korony i wydłużający się z wiekiem. Przechodzi on w gruby, bulwiasty korzeń długości do 30 mm, o średnicy typowo 16 mm przy połączeniu z pędem. Korzeń jest gładki, brudnobiały do kremowożółtego. Na starszej części podziemnego pędu gromadzą się pozostałości dawnych areoli. Są śladem wzrostu rośliny, której nadziemna korona nadal pozostaje bardzo mała. [Šnicer i wsp. 2009, s. 297–298, 300]
Kwitnienie przy małej średnicy
Autorzy obserwowali kwitnienie już przy średnicy pędu około 10 mm. W jednej fali mogło powstawać kilka kwiatów. Rozwinięty kwiat ma 15–35 mm średnicy, przeciętnie 23 mm, i może przesłaniać całą koronę. Listki okwiatu są białe do przybrudzonego różu, rzadziej kremowożółtawe, z ciemniejszym pasem wzdłuż środka. Ich końce bywają szeroko zaokrąglone. Nitki pręcików są białe, pylniki żółtopomarańczowe, a biała szyjka słupka wystaje ponad pylniki. [Šnicer i wsp. 2009, s. 296–298]
W terenie widziano owady odwiedzające kwiaty, w tym dwie różnej wielkości pszczoły oraz muchówkę. Publikacja nie ustala ich gatunków ani skuteczności pojedynczej wizyty w przenoszeniu pyłku. Podobieństwo kwiatów i wspólny termin kwitnienia z towarzyszącą Mammillaria coahuilensis skłoniły autorów do hipotezy wspólnych zapylaczy. Bezpośrednio udokumentowane pozostają odwiedziny i zbieżność cech kwiatu. [Šnicer i wsp. 2009, s. 298]
Owoc i mikrorzeźba nasiona
Owoc jest kulisty do lekko maczugowatego, jasny, brudnobiały, żółtawy lub różowawy. Z czasem wysycha. Czarne nasiona mają 1,15–1,45 mm długości i 1,0–1,45 mm szerokości. Ilo, czyli blizna przyczepu, jest szerokie i ściśnięte w kształt litery V, z wyraźnym obrzeżem. Łupina ma wypukłe komórki o dobrze zaznaczonych granicach. Zdjęcia elektronowe pokazują tę budowę w materiale z kilku regionów. [Šnicer i wsp. 2009, s. 298–299]
Rośliny opisywane jako L. koehresii (obecnie synonim L. diffusa w POWO) miały w porównaniu autorów bardziej otwarte, prawie koliste ilo i siatkowatą powierzchnię łupiny. Podobieństwo siedliska oraz kwiatu obu grup nie obejmowało więc całego zestawu cech nasiona. Jest to porównanie materiału oznaczonego przez autorów, zachowane również po przyjęciu współczesnych nazw. [Šnicer i wsp. 2009, s. 296, 299] [2-WWW]
Równina i sezonowe zagłębianie
Stanowisko typowe w północnym San Luis Potosí leży na wysokości 1700 m. Autorzy opisali płaskie osady aluwialne, które po deszczach zmieniały się w błotniste powierzchnie. W czasie długiego wysychania rośliny kurczyły się i wycofywały do niewielkich zagłębień. Wiatr nanosił pył i suche szczątki liści. Po powrocie opadów uwodniona korona pęczniała i ponownie unosiła się nad powierzchnię. To obserwacja sezonowej zmiany położenia korony, bez anatomicznego pomiaru siły korzenia. [Šnicer i wsp. 2009, s. 297–298]
POWO ogranicza przyjęty zasięg do San Luis Potosí. Artykuł z 2009 r. wymienia również odkryte przez autorów populacje w Zacatecas, Coahuila i Nuevo León. Jest to szerszy zakres terenowych doniesień niż zasięg przyjęty w bazie. Podany w artykule epizod kwitnienia w dniu z poranną temperaturą −3°C nie ustala progu mrozoodporności ani temperatury zimowania. Brakuje w nim czasu oddziaływania, temperatury tkanek i oceny późniejszych uszkodzeń. [2-WWW] [Šnicer i wsp. 2009, s. 300]